piątek, 6 marca 2015

XXX rozdział

Zastanawiając się nad tym jak rozegrać rozmowę z Luke'iem, aby nie doszło do rozlewu krwi udawałam, że słucham wykładu nauczyciela na temat naszego społeczeństwa.
Lucy nie było w szkole. Wstrząs po ostatnich wydarzeniach wdał się jej we znaki. Starałam się jakoś do niej dotrzeć, lecz ona wypowiedziała się na ten temat krótko i zwięźle "Utnę mu jaja, a następnie podeśle paczką, aby mógł tylko na nie patrzeć."
Rozpacz w jej oczach, jak i gniew w głosie świadczył tylko o tym, że mówiła prawdę.
Wiedziałam, że znienawidziła go w jednej sekundzie, kiedy wyznał swą tajemnicę. Popierałam ją pod każdym względem, a nawet lepiej...Pomogę dziewczynie.
-Dziękuję za zajęcia, możecie wyjść.-przyjęłam słowa nauczyciela jak syrenią pieśń i niemal wybiegłam z klasy zakładając na ramię pasek od torby.
Poczułam uchwyt na swoim biodrze i odwróciłam się.
-Calum?-uniosłam zdziwiona brwi.-Cześć.
Czarnowłosy odwzajemnił uśmiech.
-Co tam? Dawno nie gadaliśmy, Alice.-objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie.
Zażenowana tą sytuacją pokiwałam tylko głową.
Miałam dość paczki Hemmings'a od paru dni. Choć Cal nic nie zrobił, jego chamski podryw doprowadzał mnie do szału.
Rozejrzałam się ignorując szepty chłopaka.
Moją uwagę przykuła blond czupryna, szerokie barki i długie nogi.
Luke.
Jak na samo zawołanie głowa blondyna odwróciła się w moją stronę.
Zmarszczył brwi i przeniósł wzrok na Hood'a.
Jego zmieszany wyraz twarzy zmienił się w niecałą sekundę na chłodny i obojętny.
Czyżby był zazdrosny?
Pieprz się.
-Wybacz, musze wracać do domu Calum.-musnęłam wargami policzek chłopaka i szybko pognałam do wyjścia zostawiając go na środku holu.
Jak znam życie zajmie się inną laską, która wpadnie mu w oko i zacznie flirtować o swoich "mięśniach".
Dziś po szkole mam za zadanie wyczyścić szkolny basen -kara za próbę uduszenia Hemmings'a-. Nie spodziewałam się, że go tam zastanę, a jednak.
Czarna bluza leżała na krześle, plecak obok plastikowej nogi. Wzrokiem szukałam barczystego blondyna, lecz na marne.
Chciałam się dowiedzieć czy wiedział coś na temat Ashton'a i jego "przeszłości". Nie zostawię tak tego. Jeżeli cokolwiek wie lub udawał przede mną, że o niczym nie ma pojęcia to zobaczy mego demona.
-Witaj Lottery.-usłyszałam ochrypły głos.
Ton głosu wbijał mi małe odłamki szkła w plecy, a jego obojętność mroziła krew w żyłach.
To świadczyło tylko o tym, że nie był zadowolonym moim widokiem.
-Cześć.-zacisnęłam dłonie w pięści i podeszła do drzwi, które prowadziły do schowka.
W mojej głowie kumulowało się od pytań na temat Irwin'a. Ciekawość narastała z każdą sekundą.
-Powiedz mi Luke, dobrze wiedziałeś co ukrywa Ashton?-odwróciłam się w jego stronę.
Chłopak wpatrywał się we mnie dłuższą chwile, nawet z tej odległości spostrzegłam błękitne iskierki w jego oczach.
Był zaskoczony.
Odłożył metalowy kij, którym wyciągało się śmieci i liście.
-Może wiedziałem...Może nie.-przenikliwym wzrokiem sunął po moim ciele.
Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
Luke w świetle jesiennego słońca wyglądał jeszcze bardziej atrakcyjnie.
Niebieskie oczy sprawiały kolor jaśniejszy od nieba, a wargi przybrały zaróżowiony kolor.
Koszula rozpięta na dwa pierwsze guziki ukazywała bladą skórę.
Marzeniem było dotknąć jej i posmakować warg.
-Odpowiedz.-syknęłam przez zaciśnięte zęby.
W jednej chwili zapomniałam o całym pożądaniu pocałowania go i dotknięcia. W grę wchodziła moja przyjaciółka.
Wzruszył opryskliwie ramionami.
Drażnił się ze mną. Starał wyprowadzić z równowagi swoim spokojem i bezpośrednim zachowaniem.
-Wiedziałem.-odrzekł idąc w moją stronę wolnym krokiem, dłonie trzymał w kieszeniach czarnych jeasnów.
A jednak.
Spodziewałam się, że będzie zaprzeczał i w duchu chciałam, aby nie miał z tym nic wspólnego.
Dlaczego? Dlaczego chce, aby okazało się, że nie mieszał w tym swoich łapek?
-Ty dupku!-podeszłam szybko do niego i pchnęłam go z całej siły do tyłu.-Jak mogłeś! Ja ci pod jakimś względem ufałam!-nadal popychałam chłopaka nie zważając na nic.-To była jej siostra!-starałam się trzymać nerwy na wodzy.
-Właśnie, Alice. Była.-szepnął patrząc na mnie.
Rozchyliłam zszokowana wargi.
Nie wierzyłam, że mógł powiedzieć coś tak okropnego.
-Zimny z ciebie chuj!-nim się spostrzegłam pchnęłam Luke'a do wody, a on złapał mą dłoń ciągnąc do siebie.
Lodowata woda otrzeźwiła mój umysł.
Wynurzyłam się i odruchowo złapałam powietrze.
Blondyn trzymał dłonie na moich biodrach wpatrując się w moje oczy.
-Jesteś najgorszym co mnie kiedykolwiek spotkało.-otarłam twarz z wody.
Uśmiechnął się tajemniczo i przyciągnął mnie do siebie.
Twarz Hemmings'a znalazła się tuż obok mojej.
-Jesteś podłym hipokrytą.-uderzyłam go z pięści w pierś.
Ale to nic nie podziałało, nadal przekraczał mety odległości miedzy naszymi ciałami.
-Zamknij się, Lottery.-przejechał kciukiem po mojej dolnej wardze.
Tak czuły gest, u tak zimnego chłopaka.
Moje ciało zastygło widząc wzrok niebieskookiego na swoich wargach.
Niepokojąco pragnęłam, aby uciec z jego objęć jak najdalej.
Przyległ swoimi wargami do moich, a w tym momencie wszystko wokół stało się niczym, w przeciwieństwie do nas.
Uległam jego ciepłym wargom, tak samo delikatne jak w śnie.
Jedno otarcie warg doprowadziło do namiętnego pocałunku, w którym aż iskrzyło od rozkoszy, której nam dawał.
Płonęłam od środka, pragnęłam więcej. Moje usta zachłannie próbowały, każdego skrawka jego ust. Dłoń przesunęła na bark chłopaka i wtedy uderzyła we mnie cała prawda.
Co tak właściwie w tej chwili robię.
Odsunęłam się gwałtownie.
Mój pierwszy pocałunek został skradziony, a ja nie zaprzeczałam.
-Nie, nie.-wyskoczyłam z wody, pobiegłam po torbę.
To niemożliwe.
Spojrzałam na Luke'a, którzy patrzył się w moja stronę zwilżając wargi.
Szybki krokiem opuściłam teren basenu.
Nie chciałam, aby to się stało. Jak mogłabym być tak głupia? Dać się podejść?








====================================================================
Witam!
Przepraszam za opóźnienie!
Mamy 30!
Pocałunek  uwirfbiwubf
piszcie opinie w komentarzach i na twitter'rze pod hashtag'iem - "lmafnFF"
Do nn :) 

2 komentarze: